Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rogue. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rogue. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 grudnia 2017

Rogue (CD Ron) - "Nieznajomi"

-To jak, idziesz? - zapytała wysoka wilczyca
Sytuacja w której się znalazłem wydawała się dosyć dziwna. Wpadłem na wilka będącego w towarzystwie lisa, którzy chcą zabrać mnie do medyka z powodu jednej głupiej pijawki. Za to wypowiedź lisa brzmiała bardziej jak groźba niż chęć pomocy. W dodatku tak jak wszyscy nazwał mnie "Cosiem".
-Raczej wizyta u medyka z powodu tak małej rany nie będzie konieczna, a po za tym sam bym tam trafił - powiedziałem
Nieznajomi wydawali się nieco zmieszani. Spojrzeli po sobie po czym skierowali wzrok znów na mnie. Bawiła mnie cała ta sytuacja. Teraz rozumiałem co miała na myśli Eros mówiąc, że to stado jest jedyne w swoim rodzaju.
-Ja również należę do tutejszego stada. Mógłbym może poznać imiona stworzeń z tego samego stada? - zapytałem
-Przepraszam cię. Ja jestem Liarra, a to jest Ron - powiedziała wskazując łapą na lisa
Lis w odpowiedzi prychnął cicho, wyraźnie niezadowolony z rozwoju wydarzeń. Mimo, że wiedzieli o tym, że należymy do jednego stada nadal niepewnie obserwowali każdy mój najmniejszy ruch. Nie ufali mi. Nie dziwiłem się jednak temu. Kto normalny zaufałby większemu od siebie nietypowemu stworzeniu w tajemniczym kapturze? Westchnąłem głęboko. Zdawałem sobie sprawę z tego, że dla kogoś takiego jak ja znalezienie przyjaciół raczej będzie trudne. Już miałem odejść gdy nagle zatrzymała mnie wilczyca.

Liarra?
Wybacz, ale wena całkowicie mnie opuściła ;-;

Rogue (CD Eros) - "Stado"

Samica chciała bym coś o sobie opowiedział. Nie wiedziałem co miałbym jej powiedzieć. Całkowicie odjęło mi mowę. Po raz pierwszy spotkałem kogoś kto nie spanikował na mój widok. Od samego początku normalnie ze mną rozmawiała i w dodatku pozwoliła mi dołączyć do jej stada. Gdy pozbierałem myśli nabrałem gwałtownie powietrza w płuca i zacząłem opowiadać. Mówiłem wpierw o tym jak trafiłem na teren jej stada. Powiedziałem jej również o tym jak zawsze byłem traktowany. Eros cały czas cierpliwie słuchała.
-A czy mógłbyś mi powiedzieć czym tak właściwie jesteś? - zapytała gdy skończyłem opowiadać - Po raz pierwszy spotkałam tak dziwne stworzenie jak ty.
-Nie wiem czy potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Wychowywałem się z dala od osobników mojego gatunku. Mój ojczym powiedział, że jestem Komion'em, gatunkiem rzekomo będącym na skraju wymarcia. Większość informacji o moim gatunku, które posiadam możesz sama zaobserwować. - powiedziałem
Gdy opowiadałem samica słuchała z wyraźnym zaciekawieniem. Najwyraźniej interesowało ją poznawanie tak nietypowych gatunków.
Nastała chwila ciszy. Spojrzałem na moje nakrycie. Nie podobał mi się fakt, że teraz muszę czekać aż wyschnie. Westchnąłem głęboko. Zauważyłem, że Eros dziwnie przyglądała się mojemu nakryciu.
-Chcesz wiedzieć po co mi to? - zapytałem
-Tak..... Eeee..... Jak chcesz to możesz powiedzieć - powiedziała jąkając się
-Dał mi to ojczym kiedy jeszcze nie było tak zniszczone. Po jego śmierci zacząłem je cały czas nosić. Ułatwia mi ono kontakt z innymi stworzeniami. Bez tego zawsze każdy uciekał w panice lub próbował mnie zabić. Stworzenie w kapturze co prawda budzi strach lecz przynajmniej rzadziej brano mnie za potwora. - powiedziałem - Jesteś pierwszą, która nie zaczęła panikować na mój widok.
Po mojej wypowiedzi ponownie nastała chwila niezręcznej ciszy.
-A może teraz ty opowiesz mi coś o sobie i o swoim stadzie? - zapytałem nie dając jej czasu na przetrawienie mojej poprzedniej wypowiedzi

Eros?
Wybacz, ale mam brak weny....

sobota, 2 grudnia 2017

Rouge - "Nowy Dom"

Oto historia o tym jak odnalazłem swoje miejsce na świecie. Kim jestem? Otóż nazywam się Rogue. Jest to imię które otrzymałem od mojego ojczyma, ale o tym w dalszej części historii. Czym jestem? Należę do gatunku Komion'ów. W teorii Komion'y to gatunek dużych stadnych drapieżników preferujących nocny tryb życia. Jest to również gatunek będący obecnie na skraju wymarcia. To jedyne co wiem na temat tego czym jestem. Uważacie że to dziwne, prawda? Przedstawiciel rasy praktycznie nic o niej nie wie. Cóż.... Nie było to aż tak dziwne. W końcu ja nie mam swojego stada, więc nie miałem nawet od kogo się tego dowiedzieć. "Wygnaniec", "nieudacznik" pewnie myślicie. Niestety, ale to również trochę mija się z prawdą. Prawda jest taka że ja nigdy nie miałem stada ani nawet nigdy nie spotkałem innego przedstawiciela mojego gatunku. Wszystko co wiem zawdzięczam mojemu ojczymowi o którym wspominałem już wcześniej. Był on starym smokiem o czarnych łuskach i blado czerwonych oczach, które dawniej najprawdopodobniej miały kolor świeżej krwi. Odkąd tylko pamiętam opowiadał mi o moim gatunku oraz o tym jak mnie znalazł w lesie. Podobno ocalił mnie przed głodną Mantikorą i wychował jak własnego syna. Nie wiedział jednak jak się tam znalazłem ani gdzie są moi rodzice. Nie wiedział też gdzie mój gatunek przebywał. 
Po jego śmierci wyruszyłem w podróż by zlokalizować miejsce pobytu jakiegokolwiek stada złożonego z mojego gatunku. W tamtym czasie byłem pewien że z odrobiną wysiłku i cierpliwości na pewno dam radę tego dokonać. Niestety przeliczyłem się. Po paroletniej wędrówce nie znalazłem nawet najmniejszego śladu prowadzącego mnie do miejsca które mogłem nazwać domem. Podjąłem nawet decyzję by dołączyć do jakiegokolwiek stada. Jednak to również zdawało się być niemożliwe. Wszystkie żywe istoty traktowały mnie tak samo. Te słabsze uciekały w panice zanim zdążyłem wypowiedzieć choćby jedno słowo, a te silniejsze atakowały mnie zanim zdążyłem wykonać najmniejszy ruch. Bez przerwy nazywano mnie "potworem". Nie rozumiałem tego i z czasem miałem tego serdecznie dość. Oceniano mnie po moim nietypowym wyglądzie. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego że spory stwór z dwoma parami oczu, wielkimi kłami i szponami budzi strach, ale i tak bardzo mnie to bolało. By oszczędzić sobie cierpień zdecydowałem się pozostać przy byciu samotnikiem.
I tak oto docieramy do chwili obecnej. Do czasu w którym zacząłem unikać wszystkiego co żyje, a jak już coś spotykałem to prezentowałem postawę godną "zimnego drania". Było to niczym maska którą nakładałem by jak najszybciej zbyć niechciane towarzystwo. Było bowiem wielu natrętów którzy tylko kręcili się koło ogona.
Nie widziałem gdzie byłem. Po prostu parłem naprzód w poszukiwaniu jedzenia. Byłem głodny i to bardzo. Od dwóch dni nic nie jadłem. Zaczęło również padać. Moje futro oraz szata całkowicie przemokły przez co stały się ciężkie. Wiał bardzo silny wiatr. Te nieprzyjemności nie przeszkadzały mi jednak. Cały czas posuwałem się do przodu rozmyślając nad tym co miałem ze sobą zrobić.
-Uważaj! - nagły krzyk wyrwał mnie z zamyślenia.
Gdy w pełni wróciłem do rzeczywistości usłyszałem również dźwięk pękającego drewna. Zorientowałem się że drzewo właśnie się przewracało dokładnie w moim kierunku. Odskoczyłem, ale niestety nie udało mi się zrobić pełnego uniku. Jedna z mniejszych gałęzi przygniotła mój ogon. Wydałem z siebie cichy pisk spowodowany nagłym bólem. Próbowałem natychmiast wydostać ogon spod gałęzi jednak nie dałem rady. Utknąłem. Przekląłem los oraz swoją głupotę po czym zacząłem myśleć jak się wydostać. Wtedy do mnie dotarło że coś biegnie w moim kierunku. Było to prawdopodobnie źródło krzyku który uratował mi życie. Stworzenie z długim ogonem było coraz bliżej.


Eros?

piątek, 24 listopada 2017

-Powitajmy Rouge'a!-

Oto nasza nowa postać!
 
Rouge
 
 
 
Znajdziecie ją w odnośniku "Samce".
 
 
~Mam nadzieję, że miło spędzisz z Nami czas!